PLATFORMA UPOWSZECHNIANIA NAUKI W POLSCE

NASZ CZAS

Każdy z nas ma metrykę chrztu, gdzie w odpowiednich rubrykach stoi data, imię, imiona rodziców i rodziców chrzestnych. Podobną metrykę można by próbować wypełnić także dla całego kraju. W rubryce „imię” nie wpisalibyśmy jeszcze: Polska – bo nazwa taka nie była w X w. używana i najpewniej wcale nie istniała. Pasowałoby tu raczej: Mieszko, gdyż proces chrystianizacji zaczynał się oczywiście od chrztu samego władcy i jego najbliższego otoczenia. Nie ma za to właściwie wątpliwości, kto stanąłby w charakterze matki chrzestnej – to książęca małżonka, czeska księżniczka Dobrawa. Nazywanie jej matką polskiego chrześcijaństwa nie jest zresztą niczym nowym, choć nie udało mi się ustalić, kto pierwszy użył takiego określenia.

                                                                                                                              Dąbrówka - rysunek ołówkiem - Jan Matejko - 1886 - Biblioteka Narodowa

Co wiadomo o tej pierwszej chrześcijańskiej władczyni Polski[1]? Dość szeroko o jej zasługach dla chrztu kraju pisze nasz najstarszy kronikarz Anonim zwany Gallem (choć przybył, jak pokazują najnowsze badania raczej z Wenecji niż Francji). Pisał on jednak ok. 1113 r., a więc blisko półtora wieku później[2]. Niemal współczesny i znakomicie o polskich sprawach poinformowany był natomiast kronikarz niemiecki, biskup Merseburga Thietmar, który trzon swego dzieła pisał na przełomie 1012 i 1013 r. I on ma dość szeroką opowieść o Dobrawie umieszczoną w kontekście dziejów Mieszka i chrztu Polski[3]. Wspomina o niej, ale krótko i niechętnie, także pierwszy kronikarz czeski, Kosmas z Pragi, działający niemal współcześnie z naszym Gallem[4]. Dochodzą do tego liczne roczniki polskie z krótkimi notami o przybyciu Dobrawy do Polski i chrzcie Mieszka[5]. Jako że wszystkie one zachowały się tylko w odpisach i redakcjach z późniejszych wieków, ich datowanie jest sporne – ale przy wszystkich rozbieżnościach nie ulega wątpliwości, że interesujące nas zapisy sięgają czasów bliskich wydarzeniom, o których traktują. Jak na postać żyjącą w X w. daje to w sumie całkiem spory zestaw rozmaitych przekazów. Wiemy więc o niej, jak na tamte czasy, sporo. Ale jednocześnie nie wiemy niemal nic pewnego.

Nawet imię naszej bohaterki budzi wątpliwości. Zapisywane było bowiem w rozmaity sposób, a historycy i językoznawcy wciąż spierają o poprawną rekonstrukcję właściwego brzmienia[6]. Ponieważ większość przekazów imię to zapisuje jako Dubrawa bądź zdrobniale Dubrawca lub Dambrowca, twierdzi się, że musiała kryć się za tym postać Dąbrowa lub Dąbrówka. Ponad wszystkimi argumentami uczonych językoznawców stanąć wszakże musi niemal współczesne świadectwo Thietmara, który napisał wyraźnie, że imię księżnej oznacza tyle, co Bona, a więc ‘dobra’[7]. Jednak zatem Dobrawa i Dobrawka.

Nie brak też wątpliwości wokół pochodzenia naszej pani. Na pewno wywodziła się z rządzącej w Czechach dynastii Przemyślidów i była córką tamtejszego księcia Bolesława – ale źródła nie są już zgodne, czy był to Bolesław I Srogi (zm. 972) czy następujący po nim Bolesław II (zm. 999). Najbardziej wiarogodne przekazy, a także względy chronologiczne, każą jednak widzieć w Dobrawie córkę Bolesława I[8]. Jej rodzeństwem byli zatem, obok wspomnianego Bolesława II, także duchowny Strachkwas-Krystian oraz Mlada-Maria, a być może również Strzeżysława, matka św. Wojciecha[9]. Daty urodzenia Dobrawy nie znamy, co w średniowieczu nie jest niczym osobliwym. Pewne wyobrażenie daje nam fakt, że ojciec urodził się zapewne ok. 910 r., a jeden z braci (Strachkwas) w 935 r. Dobrawa mogła być jednak nawet o 10 czy kilkanaście lat młodsza. Nic nie stoi w każdym razie na przeszkodzie, by przyjmować, że w chwili ślubu z polskim Mieszkiem – ok. 965 r. – była jeszcze młodą dziewczyną. Stawia to pod poważnym znakiem zapytania złośliwe komentarze czeskiego kronikarza Kosmasa, który zarzuca jej, jakoby była tak bezwstydna (inproba), że wychodząc za mąż w podeszłym już wieku, nadal nosiła panieński wianek[10]. Obelgi te mają swoje znaczenie wobec snutych niekiedy domysłów o istnieniu wcześniejszego małżeństwa Dobrawy z margrabią Miśni Gunterem, które zakończyć się musiało rozwodem (bo Gunter zmarł dopiero w 982 r.). Thietmar mianowicie kilkakrotnie określa syna Dobrawy, Bolesława Chrobrego, oraz syna Guntera, imieniem Guncelin, jako braci. Byłoby jednak niepojęte, że znakomicie poinformowany kronikarz nie wspomniał nigdzie wprost o tym małżeństwie – a Dobrawie poświęcał przecież dość dużo uwagi[11]. Na pewno więc ślubu z Gunterem wcale nie było, a Dobrawa wychodziła za Mieszka jako panna.

Warto przyjrzeć się bliżej rodzinie naszej księżnej i panującej w niej szczególnej atmosferze religijnej[12]. Przemyślidzi przyjęli chrześcijaństwo już wcześniej – symboliczne znaczenie ma tu chrzest księcia Borzywoja (zapewne w 884 r.). Ochrzcił go św. Metody, prowadzący misję wśród Słowian i propagujący liturgię w ich własnym języku. Obrządek słowiański był potem przez wiele dziesięcioleci popularny w Czechach, gdzie czynnych było wielu związanych z nim duchownych. Długo też jednak chrześcijaństwo spotykało się z oporem wpływowych sił społecznych. Takie było też tło tragicznych wydarzeń roku 935, kiedy to oddany nowej religii wnuk Borzywoja, książę Wacław, zginął zamordowany podstępnie przez własnego brata Bolesława (ojca naszej Dobrawy). Wacław został rychło uznany za świętego i patrona Czech, nowy książę Bolesław żył zaś dalej i panował z piętnem pokutującego bratobójcy. Wymowna wydaje się relacja Kosmasa, że w noc zbrodni urodził się Bolesławowi syn Strachkwas i ojciec dla zmazania winy natychmiast ślubował oddać go do klasztoru na służbę Bogu[13]. Strachkwas rzeczywiście został mnichem w opactwie Św. Emmerama w Ratyzbonie, stanowiącym wówczas ważny ośrodek kultury. Po latach próbował sięgnąć po godność biskupią, ale zmarł w trakcie ceremonii wyświęcania – co dla Kosmasa było dowodem boskiej kary za złamanie ojcowskiego ślubu[14]. Strachkwas ów jest najpewniej tożsamy z „książęcym bratem”, mnichem Krystianem, którego z kolei identyfikować należy z autorem Żywota św. Wacława – datowanie tego utworu jest przedmiotem ogromnych sporów, skala propozycji waha się od X po XIV w., ale stanowczo przeważa obecnie pogląd, że mamy do czynienia z dziełem bardzo starym[15]. Drugi z braci, Bolesław, choć wygnał św. Wojciecha i wymordował jego rodzinę Sławnikowiców, przeszedł do historii z przydomkiem Pobożny. Tak złośliwy często Kosmas jego opisuje jako „męża bardzo chrześcijańskiego” (vir christianissimus) i budowniczego 20 kościołów. Pełna cnót chrześcijańskich, a do tego uczona (sacris litteris erudita), miała być także siostra Dobrawy, Mlada. Gdy udała się z pielgrzymką do Rzymu, złożyła tam śluby zakonne, przyjęła imię Marii i po powrocie do Pragi założyła klasztor benedyktynek u Św. Jerzego na praskim hradzie[16]. Nie jest pewne, czy rzeczywiście do tego samego rodzeństwa należała Strzeżysława, matka św. Wojciecha – ale znany fakt, że oddano go do szkół w Magdeburgu, świadczy w każdym razie o atmosferze kulturalnej w kręgu ówczesnej arystokracji czeskiej[17].

Wszystko to układa się w dość wyrazisty obraz rodziny głęboko związanej z nową religią, choć może, jak to często wtedy bywało, bardziej z jej formą zewnętrzną niż z duchem. Zdaje się też oczywiste, że w tle tego religijnego zapału stała potrzeba ekspiacji za straszną zbrodnię ojca. Podkreślenia wymaga też pewna aktywność intelektualna. Jeśli Mlada-Maria była „kształcona w świętych pismach”, to jakieś wykształcenie odebrać też mogła nasza Dobrawa. Na uwagę zasługuje wreszcie skala kontaktów Przemyślidów. Jako lennicy cesarzy rzymskich zajęli oni już wtedy poczesne miejsce w kręgu elity politycznej Cesarstwa. Brat Dobrawy, Bolesław II, ożenił się (ok. 989 r.) z Emmą, córką króla Italii Lotara, a wdową po innym Lotarze, królu francuskim. W ślad za związkami politycznymi szły też kontakty kulturalne i artystyczne – bo czescy książęta sprowadzali budowniczych i artystów, by stawiali im i upiększali rezydencje wzorowane na pałacach cesarskich. Praga była zaś wielkim centrum europejskiego handlu, z którego bogactwem w całej Słowiańszczyźnie równać się mógł pewnie tylko jeden Kijów.

Dobrawa, wychodząc za Mieszka I, szła więc na pewno do kraju stojącego na niższym poziomie rozwoju. Czy jednak był to mezalians? Mieszko też był potężnym władcą, choć w oczach swych zachodnich sąsiadów uchodził na pewno za barbarzyńcę. Podróżujący przez te strony ok. 965 r. żydowski kupiec z arabskiej wtedy Hiszpanii, Ibrahim ibn Jakub, opierający się o informacje uzyskane w Magdeburgu, a może nawet w samej Pradze, nazywa Mieszka potężnym „królem Północy”, a jego władztwo określa jako najrozleglejszy z wszystkich okolicznych krajów[18]. Państwo piastowskie było jeszcze bardzo młode. Jego powstanie datować można dość dokładnie na lata ok. 920-940, kiedy to archeologia stwierdza planową budowę całego systemu wielkich grodów w centrum Wielkopolski. Taką inwestycję przeprowadzać mogła tylko sprawna władza państwowa[19]. W latach sześćdziesiątych X w. państwo to przeżywało okres gwałtownego rozwoju terytorialnego, wchodząc tym samym dość nagle w stosunki z okolicznymi potęgami. Historycy rekonstruują logiczny ciąg wydarzeń: w 963 r. Mieszko pobity został przez połabskich Wieletów, którzy tradycyjnie pozostawali sojusznikami Czechów; Mieszko postanowił rozerwać ten wrogi blok i poszukał zbliżenia z Pragą; tak doszło do aliansu polsko-czeskiego, umocnionego małżeństwem – Dobrawa została żoną Mieszka[20]. Brzmi to wszystko przekonująco, ale można też szukać innych pól nawiązania polsko-czeskich kontaktów. Między obu krajami leżał Śląsk, aż do ok. 990 r. związany wciąż z Czechami. W kręgu czeskiego zainteresowania znajdowały się najpewniej także ziemie nad Obrą, gdzie lokalizować można zagadkowe plemię Poobrzan[21]. Właśnie w latach sześćdziesiątych Mieszko wkroczył na ten obszar, paląc tamtejsze grody i budując w ich miejsce nowe, obsadzone swoimi załogami[22]. Oznaczało to oczywiście naruszenie czeskiej strefy wpływów. Wydaje się jednak, że Czesi te odległe peryferie swego władztwa traktowali lekko i byli w stanie poświęcić je w zamian za pozyskanie niebezpiecznie wzrastającego w siłę sąsiada. Rozwiązanie takie stawia Mieszka w nieco innej, niż tradycyjnie przyjmowanej, roli. Jawi się nam bowiem już nie jako petent, zabiegający o czeską pomoc, ale raczej jako partner Przemyślidów. Taki właśnie układ lepiej chyba odpowiada faktowi, że czeski książę gotów był za tego pogańskiego wciąż władcę z północy wydać własną córkę.

O życiu Dobrawy z Mieszkiem opowiadają dwaj wspomniani kronikarze, Thietmar i Gall Anonim[23]. Obaj relacjonują jej wysiłki w celu nawrócenia męża. Jest to oczywiście pewien topos, literacki schemat, powtarzany wtedy bardzo często. Dobra kobieta namawiająca do chrztu, mulier suadens, to ulubiona figura w średniowiecznych relacjach o konwersji władców, mająca zresztą korzenie w słowach św. Pawła (1 Kor. 7,14), że „uświęca się mąż niewierny dzięki żonie”[24]. Oddziaływanie tego literackiego wzorca widać szczególnie u Galla. Oto Dobrawa, „bardzo dobra chrześcijanka” (christianissima), nie prędzej zgodziła się przybyć do Mieszka, aż nie porzucił on błędów pogaństwa, na czele z rozpustą uprawianą z siedmioma nałożnicami, i nie obiecał zostać chrześcijaninem; przybywszy zaś, nie prędzej zgodziła się dzielić z nim łoże, aż nie przyjął chrztu. Owocem tego małżeństwa stał się wielki król Bolesław Chrobry. Ale już u Thietmara rzecz cała przedstawia się nieco inaczej. Dobrawa została żoną Mieszka jako poganina i w tej roli pracowała pilnie nad jego pozyskaniem dla nowej wiary, przemyślnie zgadzając się nawet na łamanie postu, byleby wkraść się w łaski męża; grzeszyła jednak, powiada kronikarz, aby sprawić dobro. Thietmar przytacza nawet różne wersje – jedni powiadają mianowicie, że Dobrawa łamała Wielki Post tylko w jednym roku, inni natomiast – że przez trzy kolejne lata. Thietmar narusza też literacką konwencję finałem – dobra Dobrawa nie tylko doprowadza do chrztu Mieszka, co ocenione zostaje oczywiście pozytywnie, ale także rodzi „bardzo do niej niepodobnego”, straszliwego Bolesława Chrobrego. O ile więc narracja Galla to czysty konstrukt literacki (acz cenny o tyle, że potwierdza istnienie wciąż na dworze piastowskiej dobrej pamięci o Dobrawie), o tyle Thietmar przekazuje nam raczej krążące współcześnie opowieści i opinie, niewątpliwie mające oparcie w realnych faktach. Na boku zostawmy późną wersję czeskiego Kosmasa, który o zasługach Dobrawy nie wiedział nic, a miał ją za starą, głupią i bezwstydną babę[25].

Opowieść Thietmara jest też cenna dlatego, że przynosi pewne dane chronologiczne: między ślubem Dobrawy z Mieszkiem a chrztem tego ostatniego upłynąć miał jeden rok lub trzy lata, a potem narodził się Chrobry. Następstwo tych wydarzeń przekazały też polskie roczniki, notując pod 965, że „Dobrawka przybyła do Mieszka”, pod 966, że „Mieszko się ochrzcił”, a pod 967, że „narodził się Bolesław”[26]. Odpowiada to jednej z wersji przytaczanych przez Thietmara. Nazwać ją można oficjalną wersją dworu piastowskiego, bo utrwalona została w polskich rocznikach. Daty roczników uchodziły długi czas za niepodważalne, przyjmowano bowiem, że zapisywano je w Gnieźnie na bieżąco z samymi wydarzeniami. Najnowsze badania Tomasza Jasińskiego wstrząsnęły nieco tą pewnością. Pokazał on mianowicie, że zespół interesujących nas zapisek powstał w Krakowie co najmniej kilkanaście lat później[27]. Skłócony z ojcem Bolesław Chrobry objął w 984 r. władzę nad Krakowem z łaski swego wuja, księcia czeskiego. Zredagowany wtedy rocznik tworzył pewien wywód legitymizacji władzy młodego Piasta: podkreślono pochodzenie od Dobrawy, a więc związki z czeską dynastią, ale szczególnie istotnym punktem była kwestia narodzenia już po chrzcie ojca. Chodziło nie tylko o prestiż dobrego chrześcijanina, ale być może o zupełnie fundamentalne prawa do następstwa tronu. Nie wiemy, czy Mieszko nie miał jakichś dzieci ze swych pogańskich żon (a wydaje się to zupełnie możliwe); wyższość Bolesława nad nimi wynikała tylko z faktu, że zrodził się w związku legalnym z chrześcijańskiego punktu widzenia. Stąd sprawa wzajemnego stosunku dat chrztu i narodzin nabierała zasadniczego znaczenia i być może dopuszczono się tu jakichś manipulacji. Wiarogodność rocznikarskich zapisek nie jest w każdym razie aż tak oczywista, jak się przeważnie sądzi. Byli wszak i tacy, przypomnijmy Thietmara, którzy przekazywali inne następstwo zdarzeń. Mamy zresztą i inne ślady odmiennej tradycji. Napis nagrobny Bolesława Chrobrego mówi mianowicie, że zrodzony on został z ojca poganina (perfido patre tu es natus). Problem w tym jednak, że sformułowanie jest niejasne, a przede wszystkim napisu nie potrafimy wciąż wydatować – nie wiadomo, czy pochodzi on z XI czy może dopiero z XIV w., tak więc nie wiadomo, na ile wiarogodne mogą być podawane w nim informacje[28]. W każdym razie wydaje się jednak zupełnie możliwe, że ślub i chrzest dzielił większy przedział czasu niż sugerują to polskie roczniki.

Pewne ramy chronologiczne dają się wszakże ustalić innymi źródłami. Na pewno i ślub, i chrzest miały miejsce przed 967 r. Pod tym bowiem rokiem saski kronikarz Widukind nazywa Mieszka „przyjacielem cesarza” (amicus imperatoris) – co byłoby niemożliwe wobec księcia pogańskiego – a w dodatku zięciem Bolesława czeskiego. Ten sam Widukind opowiadając po raz pierwszy o Mieszku pod 963 r. określa go zaś jeszcze jako władcę pewnych „dalej mieszkających barbarzyńców” [29]. Może rzeczywiście pobity wtedy przez Wieletów Mieszko porozumiał się z Czechami. Tak rozumując, ślub z Dobrawą kłaść należałoby na 963 lub początek 964 r. Licząc kolejne trzy okresy wielkopostne, o których pisał Thietmar, dochodzimy zatem do 966 r. Jako dodatkową poszlakę dodać jeszcze można, że właśnie wtedy bawił w Saksonii cesarz Otto I (który przybył z Italii w początku 965 i wyjechał tam ponownie w sierpniu 966 r.), a wydaje się, że z chrztem ważnego księcia słowiańskiego wiązać się mogły istotne układy polityczne na najwyższym szczeblu. Wydaje się więc, że, mimo rodzących się wątpliwości, trudno byłoby jednak przekonująco zakwestionować tradycyjną datę chrztu Mieszka. Odbył się on zatem najpewniej w 966 r. Prawdopodobnie, zgodnie z ówczesną praktyką uroczystych chrztów, w okolicach Wielkiejnocy, wypadającej w tym roku na 15 kwietnia (Ordo Romanus przewidywał właściwie chrzest na Wielką Sobotę). Na temat miejsca chrztu Mieszkowego wypowiedziano wiele poglądów. Sugerowano miejsce zagraniczne – w grę wchodziły Ratyzbona lub Praga – ale pomysły te trzeba odrzucić[30]. Wątpliwe, by taka uroczystość w Ratyzbonie pozostała niezauważona w niemieckich źródłach. W dodatku chrzest w obcej ziemi uchodził chyba za uwłaczający, a ambitny książę wolał na pewno urządzić wszystko u siebie. Jeżeli w kraju, to gdzie? Sugerowano Ostrów Lednicki[31]. W ruinach reprezentacyjnej rezydencji pierwszych Piastów odkryto tam bowiem baseny chrzcielne, baptysteria. Podobne baptysterium mamy też jednak w Poznaniu. Jego relikty znajdują się poniżej fundamentów najstarszej katedry[32]. Tę zaś zaczęto stawiać zapewne krótko po erygowaniu pierwszego biskupstwa w 968 r. Pozwala to datować miejsce chrzcielne niemal dokładnie na czas chrztu Mieszka. Choć więc trudno tu o całkowitą pewność, to Poznań wydaje się najprawdopodobniejszym miejscem, gdzie ochrzczono polskiego księcia. Możliwe, że nadano mu wtedy nowe, chrześcijańskie imię – przypomnijmy, że w wystawionym pod koniec życia dokumencie książę nasz wystąpił jako Dagome; może to zniekształcony zapis imienia Dagobert, choć nie brak też innych interpretacji[33].

Dokładne wyważenie roli Dobrawy w tym dziele nie jest oczywiście możliwe. Do kronikarskich relacji podchodzić trzeba z rezerwą. Decyzja o chrzcie władcy była decyzją polityczną najwyższej rangi państwowej i na pewno podejmowano ją na innym forum niż książęca łożnica. Władca musiał się liczyć z wolą i opinią całego swojego otoczenia, zwłaszcza dygnitarzy i drużyny[34]. Ale nie ulega wątpliwości, że księżna wywierała duży wpływ na swego męża. Wnosiła atmosferę wielkiego i szerokiego świata. To poprzez związek z nią Mieszko wchodził w krąg elity społecznej Cesarstwa. Ten skromny człowiek, o którym Thietmar pisze, że nie śmiał siedzieć, gdy stał saski margrabia Hodo[35], przeszedł błyskawiczny awans w hierarchii społecznego prestiżu. Jakże wymowna jest opowieść Widukinda, jak to pokonany Wichman, saski arystokrata i cesarski krewniak, uważał za uchybiające swej godności złożyć broń przed kimkolwiek z polskich dostojników, ale gotów był ją oddać samemu Mieszkowi[36]. W nim uznawał bowiem najwyraźniej sobie równego. Mieszko musiał zaś mieć świadomość, że awans swój zawdzięcza koneksjom żony i przyjęciu chrztu[37]. Swoją wymowę ma wreszcie fakt, że najstarszemu synowi Mieszka i Dobrawy nadano imię jej ojca i brata, co było sprzeczne z lokalnym obyczajem piastowskim, nie znającym dotąd powtarzalności imion.

Dobrawa przynosiła pierwszy zaczyn chrześcijaństwa. Anonim Gall opisuje, że przybyła z orszakiem licznych duchownych i świeckich. Oczywiście jest utarty zwrot retoryczny, ale na pewno odpowiada pewnym realiom. Chrześcijańska pani nie mogła się obyć bez opieki duchownej – i nawet zostając żonę poganina musiała mieć przy sobie kapelanów, oni zaś nie mogli się obyć bez liturgicznych paramentów, szat i ksiąg[38]. To dzięki Dobrawie Mieszko poznać mógł, chyba po raz pierwszy, chrześcijańską liturgię. A sprawa ta mogła grać niebagatelną rolę z punktu widzenia podejmowania decyzji o chrzcie –pokazuje to opowieść źródeł ruskich, jak to Włodzimierz Wielki kijowski przygotowywał się do zmiany wiary i porównywał różne zwyczaje i obrządki, zwracając pilną uwagę także na ich wystawną oprawę[39]. Także i potem żona pozostawała przewodniczką Mieszka na ścieżkach nowej wiary. Mamy tu wyraźny ślad źródłowy. W spisywanym współcześnie wykazie cudów świętobliwego biskupa augsburskiego Udalryka (zm. 973) zanotowano przypadek Mieszka, nazwanego tu „królem Wandalów”[40]. Gdy w jakiejś bitwie został on ranny w głowę zatrutą strzałą i jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie, obiecał posłać do Augsburga wotum w postaci ręki odlanej ze srebra. Rana szybko się wygoiła i książę dopełnił ślubu. Niewątpliwe jest tu wykorzystanie pośrednictwa Dobrawy i jej rodziny. To oni podpowiedzieli Mieszkowi, gdzie szukać ratunku. Przemyślidów łączyły z Bawarią i Augsburgiem bliskie więzy. W wykazie cudów biskupa Udalryka interwencję w sprawie Mieszka poprzedza opis uzdrowienia syna Bolesława czeskiego. Nieprzypadkowo też imię Udalryk otrzymał inny z synów księcia czeskiego.

Nie ulega też wątpliwości wybitna rola Dobrawy w dziele budowy struktur rodzącego się Kościoła polskiego. Z nią łączyć trzeba wzniesienie pierwszych świątyń. Nie myliła się pewnie tradycja – zapisana już w XIII w. – że to Dobrawa zbudowała kościół NMPanny na Ostrowiu Tumskim w Poznaniu[41]. Była to wcześniej kaplica grodowa – jej relikty odsłoniły ostatnio badania Hanny Kóčki-Krenz. W kaplicy tej upatrywać z pewnością można najstarszej świątyni na naszych ziemiach. Może powstała nawet przed oficjalnym chrztem władcy. Ponieważ kaplica stanowiła część kompleksu rezydencjalnego, murowanego pałacu (palatium), domyślać się chyba można, że budowlę tę wzniesiono właśnie w związku z przyjazdem Dobrawy, może zresztą pod jej wpływem. Kto wie, czy Mieszko nie chciał w ten sposób zamanifestować swej małżonce własną potęgę i pozycję. To samo powiedzieć można także o wspomnianym już zespole pałacowym na Ostrowie Lednickim. Być może Dobrawa odegrała czynną rolę przy powołaniu w 968 r. pierwszego biskupstwa polskiego z siedzibą w Poznaniu. Domyślano się często, choć trudno to sprawdzić, że pierwszy biskup Jordan należał do grona kapelanów przybyłych z księżną jeszcze przed chrztem. I choć fundacja biskupstwa była sprawą wielkiej polityki, załatwianą między Mieszkiem a cesarzem Ottonem i papieżem, przypuszczać można, że przydały się też rozległe kontakty Dobrawy i jej rodziny. Kilkanaście lat później w sprawie założenia biskupstwa w Pradze angażowała się też kobieta, siostra Dobrawy, Mlada[42]. Mamy wreszcie zagadkowy przekaz jednego z roczników polskich, że praskie biskupstwo ustanowiono „za namową” (ex ammonicione) Dobrawy[43]. Może to odległe i zniekształcone echo roli, jaką odegrała w powstaniu innego, polskiego biskupstwa. Przypomnieć tu można także fakt, że do Rzymu posłano kilka lat później włosy siedmioletniego Bolesława Chrobrego, oddawanego właśnie w charakterze zakładnika na dwór cesarski. W tym symbolicznym kroku historycy dopatrują się inicjatywy zaniepokojonej o los syna matki[44]. Domyślano się wreszcie, że Dobrawie zawdzięczamy pierwszy klasztor – którym miałoby być opactwo benedyktynek Św. Jerzego w Poznaniu. Ten domysł pobawiony jest jednak jakichkolwiek podstaw (o klasztorze takim nigdy nie słyszymy, a poznański kościół Św. Jerzego, bardziej znany pod wezwaniem Św. Wojciecha, powstał na pewno później na miejscu w X w. jeszcze niezasiedlonym)[45].

Miarą wpływów Dobrawy na Mieszka jest też fakt, że przez cały czas trwania małżeństwa wytrwał on w sojuszu politycznym z Czechami. Datę jej śmierci, rok 977, zapisały źródła czeskie[46] – i jest to najlepszą rękojmią zażyłych cały czas stosunków z dworem piastowskim. Nie wiemy, gdzie pochowano Dobrawę. Być może łączyć z nią można jeden z dwóch grobów odkrytych w najstarszej warstwie katedry poznańskiej. Pochówek taki zastrzeżony był dla fundatorów. Może mamy tu więc Mieszka i Dobrawę, acz wiele wskazuje też na Mieszka i Bolesława Chrobrego[47]. Nie znamy wszystkich dzieci Dobrawy i Mieszka. Pewne jest tylko, że ich synem był Bolesław Chrobry. Już natomiast słynna Gunhilda (znana przeważnie pod błędnymi imionami Świętosławy lub Sygrydy), wydana potem za króla duńskiego Swena Widłobrodego, matka króla Danii i Anglii Kanuta Wielkiego, pochodziła najpewniej z drugiego małżeństwa Mieszka[48]. Dobrawie przypisać można by za to inną córkę, wydaną za jakiegoś księcia pomorskiego (bo książęta pomorscy byli być może spokrewnieni z Piastami)[49]. Może też synem Mieszka i Dobrawy był zagadkowy Władywoj, który w 1002 r. został „przywołany z Polski” na tron czeski jako „krewny” Przemyślidów, a którego nie sposób dopasować do znanej genealogii tej dynastii[50].

Wkrótce po śmierci Dobrawy polsko-czeska oś zaczęła się kruszyć. Mieszko zbliżył się teraz do Saksonii, skąd wziął też szybko nową żonę Odę. Mariaż był stricte polityczny, bo panna była mniszką i trzeba ją było wydobyć z klasztoru w Kalbe. Nawet biskup Thietmar gotów był jednak przymknąć na to oko, bo sprawa służyła – jak pisał – wspólnemu dobru ojczyzny[51]. Związek z Sasami osłabiał tradycyjne więzy z Czechami i Bawarią, a do ostatecznego zerwania doszło najpóźniej w 984 r. na tle przyjęcia odmiennych opcji w wojnie domowej, jak rozpętała się wtedy w Niemczech. Między Polską a Czechami zapanował na długie dziesięciolecia stan wzajemnej wrogości[52]. I na tym polu Dobrawa jawi się posłanniczka pokoju.

Po Dobrawie została dobra pamięć. Kultywował ją wyraźnie Bolesław Chrobry. To z jego inspiracji zapisano jej przybycie do Polski. Było w tym oczywiście na pewno wiele wyrachowania: to interes polityczny wymagał podkreślenia związków z Czechami i pochodzenia od Przemyślidów, a szacunek dla matki był też pewnie manifestacją niechęci do drugiej żony ojca, znienawidzonej Ody. Ale docieramy tu też do czynnika emocjonalnego. Nietrudno zrozumieć, że Bolesław, któremu przyszło dorastać w cieniu macochy i jej faworyzowanych przez ojca synów, otaczał pamięć matki szczególnie ciepłym wspomnieniem. Być może u progu XI w. w kręgu duchowieństwa z dworu Chrobrego kiełkowała nawet idea propagowania kultu Dobrawy[53]. Krótka zapiska rocznikarska o przybyciu Dobrawy otworzyła jej w każdym razie drogę do polskiej tradycji dziejopisarskiej. Kolejne roczniki, wywodzące się wszystkie z krakowskiego pnia, powtarzały tę wiadomość przez następne wieki. Rzadko kiedy kobieta zajęła tak poczesne i godne miejsce na kartach dziejopisarstwa. To nie sama sucha zapiska kazała jednak stale o niej wspominać kolejnym autorom, musiało być jeszcze coś więcej – a była to na pewno pamięć o jej roli w przyjęciu chrztu. Piękne słowa poświęcił jej w początkach XII w. nasz pierwszy kronikarz Gall Anonim. Sto lat później Wincenty Kadłubek wspominał o niej ciepło, acz krótko, streszczając tylko Galla[54]. Wzmianki o chrzcie Mieszka i o roli w tym dziele Dobrawy mają potem wszyscy kronikarze czasów dzielnicowych – powielając w odniesieniu do księżnej Gallowy przymiotnik christianissima, z pewną lubością powtarzając przekaz o 7 nałożnicach Mieszkowych, a do tego dodając niekiedy daty, co wskazuje, że korzystali też z roczników[55]. Temat budził więc najwidoczniej duże zainteresowanie. Charakterystyczne też, że z czasem nastąpiło zamienienie kolejności zdarzeń – u niektórych kronikarzy Dobrawa przybywa do Mieszka dopiero po jego chrzcie[56]. Dobrej chrześcijance nie wypadało już widocznie wychodzić za poganina. Ubocznie znajdujemy też w kronikach odpryski pewnych lokalnych tradycji. Pewien kronikarz śląski wspomina w końcu XIII w. o kościele NMPanny in Ostrow, który ufundowała Dobrawka. Niewątpliwie chodzi tu o poznański Ostrów Tumski i stojącą tam kolegiatę, do dziś uważaną tradycyjnie z najstarszą polską świątynię[57]. Całą tę tradycję średniowieczną podsumował w XV w. w swym wielkim dziele Jan Długosz[58]. Potem obraz ten powtarzali następni staropolscy dziejopisowie, utrwalając na dobre miejsce księżnej w zbiorowej wyobraźni Polaków. I choć naukowa historiografia podeszła krytycznie do wielu elementów tego tradycyjnego ujęcia, sąd o Dobrawie nie zmienił się niemal wcale. Jeszcze w 1999 r. prominentny polski historyk pisał o niej jako o „władczyni opatrznościowej”[59]. Rzadki to przypadek tak stałej przez wieki zgodności w ocenie postaci, która przecież nawet u współczesnych budziła pewne kontrowersje. Dobre imię u potomnych zaś to najlepsze świadectwo wielkości i trwałości zasług.
 

( Artykuł pochodzi z wydanej przez Wydział Teologiczny UAM w 2011 roku  pracy zbiorowej „Kościół w Poznaniu – czasy biskupa Jordana i kardynała Augusta Hlonda” ) 

 

[1] Brak solidnej biografii Dobrawy. Ogólny pogląd daje hasło pióra K. Buczka w: Polski słownik biograficzny, t. I, Kraków 1939, s. 240-242. Wskazać jednak trzeba najnowsze biografie męża: J. Strzelczyk, Mieszko Pierwszy, Poznań 1992; G. Labuda, Mieszko I, Wrocław 2002. Podstawowy zrąb wydarzeń ustalił G. Labuda, Studia nad początkami państwa polskiego, t. I, Poznań 1946 (wyd. 2: 1987), t. II, Poznań 1988, a wersję alternatywną dał H. Łowmiański, Początki Polski, t. V, Warszawa 1973. Zob. też G. Labuda, Księżna Dobrawa i książę Mieszko jako rodzice chrzestni Polski piastowskiej, w: Scriptura custos memoriae. Prace historyczne, Poznań 2001, s. 3-17.
[2] Galli Anonymi Cronica et gesta ducum sive principum Polonorum, lib. I, cap. 5, wyd. K. Maleczyński, Monumenta Poloniae Historica, series nova., t. II, Kraków 1953, s. 15; tłumaczenie: Anonim tzw. Gall, Kronika polska, tłum. R. Grodecki, wyd. M. Plezia, wyd. 4, Wrocław 1975, s. 18-19.
[3] Kronika Thietmara, lib. IV, cap. 55-57, wyd. M. Z. Jedlicki, Poznań 1953, s. 218-222 (tekst łaciński i tłumaczenie); zob. także lib. V, cap. 23, s. 284-285.
[4] Die Chronik der Böhmen des Cosmas von Prag, lib. I, cap. 27, wyd. B. Bretholz, Monumenta Germaniae Historica, Scriptores rerum Germanicarum, series nova, t. II, Berlin 1923, s. 49; tłumaczenie: Kosmasa Kronika Czechów, tłum. M. Wojciechowska, Warszawa 1968, s. 149.
[5] Najstarsze są tu Rocznik dawny i Rocznik kapituły krakowskiej, oba wydane w: Monumenta Poloniae Historica, series nova, t. V, Warszawa 1978, s. 4-5, 43. Dalsze, wtórne przekazy zob. przyp. 26.
[6] Dyskusję podsumowują K. Jasiński, Rodowód pierwszych Piastów, wyd. 2, Poznań 2004, s. 61-62, oraz G. Labuda, O najstarszych imionach dynastii piastowskiej, w: Biedni i bogaci. Studia z dziejów społeczeństwa i kultury, Warszawa 1992, s. 269-271.
[7] Thietmar, lib. IV, cap. 55,  s. 218-219.
[8] K. Jasiński, Rodowód, s. 61-64.
[9] O Przemyślidach i Czechach w X w. zob. D. Třeštík, Počátky Přemyslovců. Vstup Čechů do dějin (530-935), Praha 1997; Boleslav II. Der tschechische Staat um das Jahr 1000, Praha 2001 (Colloquia mediaevalia Pragensia 2); J. A. Sobiesiak, Bolesław II Przemyślida (+ 999). Dynasta i jego państwo, Kraków 2006; M. Matla-Kozłowska, Pierwsi Przemyślidzi i ich państwo (od X do połowy XI wieku). Ekspansja terytorialna i jej polityczne uwarunkowania, Poznań 2008.
[10] Zob. przyp. 4.
[11] K. Jasiński, Rodowód, s. 63.
[12] Zob. prace wymienione w przyp. 9 i 15. O trwałości obrządku słowiańskiego zob. też H. Łowmiański, Religia Słowian i jej upadek (w. VI-XII), wyd. 2, Warszawa 1986, s. 296-302.
[13] Kosmas, lib. I, cap. 17, s. 36; tłumaczenie, s. 130-131.
[14] Kosmas, lib. I, cap. 29-30, s. 52-53, 55; tłumaczenie, s. 153-155, 158.
[15] Dyskusję podsumowuje A. Kuźmiuk-Ciekanowska, Święty i historia. Dynastia Przemyślidów i jej bohaterowie w dziele mnicha Krystiana, Kraków 2007. Ostatnie wydanie tekstu: Legenda Christiani. Vita et passio sancti Wenceslai et sancte Ludmile ave eius, wyd. J. Ludvíkovský, Praha 1978.
[16] Kosmas, lib. I, cap.  21-22, s. 42-44; tłumaczenie, s. 140-143.
[17] Wątpi w to G. Labuda, Święty Wojciech. Biskup-męczennik, patron Polski, Czech i Węgier, Wrocław 2000, s. 69, wskazując, że źródła milczą o pochodzeniu Strzeżysławy. Mnich Krystian we wstępie do swej Legendy zwraca się jednak do biskupa Wojciecha jako „najdroższego krewnego” (nepos carissime) i podkreśla, że wywodził się on z rodu św. Wacława (Legenda Christiani, s. 8). Literaturę zbiera A. Kuźmiuk-Ciekanowska, Święty i historia, s. 68-69.
[18] Relacja Ibrahima ibn Ja’kuba z podróży do krajów słowiańskich w przekazie al-Bekriego, wyd. T. Kowalski, Monumenta Poloniae Historica, series nova, t. I, Kraków 1946, s. 48, 50 (przedruk w: G. Labuda, Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna. Antologia tekstów źródłowych, Poznań 1999, s. 147-148); zob. A. Pleszczyński, Niemcy wobec pierwszej monarchii piastowskiej (963-1034). Narodziny stereotypu. Postrzeganie i cywilizacyjna klasyfikacja władców Polski i ich kraju, Lublin 2008, s. 17-27.
[19] Ustalenia archeologów podsumowuje Z. Kurnatowska, Początki Polski, Poznań 2002.
[20] G. Labuda, Studia, t. I, s. 55 n.; inaczej H. Łowmiański, Początki Polski, t. V, s. 505 n.
[21] Ich istnienia dowodzi S. Moździoch, Śląsk między Gnieznem a Pragą, w: Ziemie polskie w X wieku i ich znaczenie w kształtowaniu się nowej mapy Europy, Kraków 2000, s. 172-177, co wywołuje zresztą dyskusję, gdyż inni badacze wolą źródłowy zapis Pobarane wykładać jako „Bobrzanie” (nad rzeką Bóbr).
[22] Z. Kurnatowska, Początki Polski, s. 78-80.
[23] Teksty cytowane w przyp. 2-3. Zob. J. Banaszkiewicz, Dąbrówka „christianissima” i Mieszko poganin (Thietmar, IV, 55-56; Gall, I, 5-6), w: Nihil superfluum esse, Poznań 2000, s. 85-93; P. Wiszewski, Domus Bolezlai. W poszukiwaniu tradycji dynastycznej Piastów (do około 1138 roku), Wrocław 2008, s. 199-202, 576-579.
[24] Cytat według Biblii Tysiąclecia. W Wulgacie nieco inaczej: salvabitur vir infidelis per mulierem fidelem („zostanie zbawiony mąż niewierny przez wierną żonę”).
[25] Zob. przyp. 4.
[26] Sekwencji takiej nie zawierają co prawda najstarsze roczniki, gdzie brak noty o narodzinach Bolesława (zob. przyp. 5). Pojawia się ona dopiero w redakcjach trzynastowiecznych i późniejszych, zawsze umieszczana w kontekście przybycia Dobrawy i chrztu Mieszka (Monumenta Poloniae Historica, t. II, Lwów 1872, s. 777, 828, 872, t. III, Lwów 1878, s. 140, 203; series nova, t. VI, Warszawa 1962, s. 129).
[27] T. Jasiński, Początki polskiej annalistyki, w: Nihil superfluum esse, Poznań 2000, s. 129-146, zwłaszcza s. 144. Zob. P. Wiszewski, Domus Bolezlai, s. 100 n.
[28] B. Kürbisówna, Epitafium Bolesława Chrobrego. Analiza literacka i historyczna, Roczniki Historyczne 55-56, 1989-1990, s. 95-132.
[29] Die Sachsengeschichte des Widukind von Korvei, lib. III, cap. 66, 69, wyd. P. Hirsch, Scriptores rerum Germanicarum, Hannover 1935, s. 141, 143-144.
[30] Tezę ratyzbońską rozwijał J. Dowiat, Metryka chrztu Mieszka I i jej geneza, Warszawa 1961, ale zob. krótką a celną krytykę G. Labudy, Mieszko I, s. 96. O okolicznościach chrztu zob. też S. Trawkowski, Początki Kościoła w Polsce za panowania Mieszka I, w: Polska Mieszka I, Poznań 1993, s. 59-62. Chrzest Mieszka w Pradze umieścił już piętnastowieczny erudyta, Sędziwój z Czechla (Monumenta Poloniae Historica, t. II, s. 872). O pomysłowości tego autora świadczy fakt, że dorobił też etymologię nazwy kraju, wywodząc ją od wypowiadanych jakoby przy chrzcie słów „polej!”. Podsumowanie najnowszej dyskusji o początkach nazwy Polski, która rzeczywiście wydaje się urobiona dopiero ok. 1000 r., zob. P. Urbańczyk, Trudne początki Polski, Wrocław 2008, s. 317-360.
[31] Tak zwłaszcza G. Labuda, Mieszko I, s. 93-96.
[32] Z. Kurnatowska, Poznańskie baptysterium, Slavia Antiqua 39, 1998, s. 51-69; tejże, Początki Polski, s. 99-103. Już w XIII w. żywa była w Poznaniu tradycja, że to tutaj Mieszko się ochrzcił (Kronika polsko-śląska, wyd. L. Ćwikliński, Monumenta Poloniae Historica, t. III, s. 617).
[33] Zestawienie dyskusji daje K. Jasiński, Rodowód, s. 57-58.
[34] Charakterystyczną analogię daje kronika ruska – gdy będąca już chrześcijanką księżna Olga namawiała syna Światosława, by także się ochrzcił, miał jej odrzec: „Jakże ja sam mogę inną wiarę przyjąć? Wszak drużyna moja zacznie się śmiać z tego” (Powieść minionych lat, rozdz. 24, tłum. i wyd. F. Sielicki, Wrocław 1999, s. 51).
[35] Thietmar, lib. V, cap. 10, s. 262-264.
[36] Widukind, lib. III, cap. 69, s. 145.
[37] Zob. ciekawe uwagi J. Banaszkiewicza, Mieszko I i władcy jego epoki, w: Polska Mieszka I, Poznań 1993, s. 91-109.
[38] Analogię stanowi sytuacja ruskiej księżniczki Olgi, która ochrzciła się podczas wizyty w Konstantynopolu i żyła potem w pogańskim wciąż Kijowie, ale miała tam swoich kapelanów – Powieść minionych lat, rozdz. 26, s. 54.
[39] Tamże, rozdz. 36, 42, s. 68-70, 84-86.
[40] Gerhard von Augsburg, Vita sancti Uodalrici, lib. II, cap. 22, wyd. W. Berschin, A. Häse, Heidelberg 1993, s. 380; zob. ostatnio A. Pleszczyński, Niemcy wobec pierwszej monarchii piastowskiej, s. 74-82.
[41] Zob. niżej, przyp. 57. O poznańskim grodzie i palacjum: H. Kóčka-Krenz, Najstarszy Poznań, w: Civitas Posnaniensis. Studia z dziejów średniowiecznego Poznania, Poznań 2005, s. 27-39.
[42] Kosmas, lib. I, cap. 22, s. 42-44, tłumaczenie, s. 141-143.
[43] Rocznik Traski, Monumenta Poloniae Historica, t. II, s. 828.
[44] B. Kürbis, Epitafium, s. 118; por. S. Zakrzewski, Bolesław Chrobry Wielki, Lwów 1925, s. 57.
[45] Hipotezę o fundacji Dobrawy postawił M. Derwich, Czy Dobrawa była fundatorką pierwszego opactwa polskiego? Ze studiów nad początkami Kościoła na ziemiach polskich, w: Inter laurum et olivam, Praha 2007 (Z pomocných věd historických XVI = Acta Universitatis Caroloinae, Philosophica et historica 1-2/2002), s. 637-643. Szerszą dyskusję z tym pomysłem zamierzam przedstawić w osobnym artykule.
[46] Kosmas zob. przyp. 4; datę podają także niemiecki Annalista Saxo (Monumenta Germaniae Historica, Scriptores, t. VI s. 633), opierający się na Kosmasie, oraz Rocznik poznański (Monumenta Poloniae Historica, series nova, t. VI, s. 129), również korzystający ze źródeł czeskich.
[47] Ostatnio Z. Kurnatowska, Jeszcze raz o grobowcach poznańskich, w: Scriptura custos memoriae, Poznań 2001, s. 503-510.
[48] Związane z nią zagadki rozwikłał R. T. Prinke, Świętosława, Sygryda, Gunhilda. Tożsamość córki Mieszka I i jej skandynawskie związki, Roczniki Historyczne 70, 2004, s. 81-110.
[49] K. Jasiński, Rodowód, s. 72-78; E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, Szczecin 1995, t. I, s. 31-58.
[50] Thietmar, lib. V, cap. 23, s. 282-283; o Władywoju zob. G. Labuda, w: Słownik starożytności słowiańskich, t. VI, Wrocław 1977-1980, s. 521-522, a ostatnio J. Žemlička, Das Přemysliden-Geschlecht an der Wende vom 10. zum 11. Jahrhundert, w: Boleslav II. (jak w przyp. 9), s. 87-88, a zwłaszcza tenże, Kníže Vladivoj a přemyslovská  consanguinitas. (Ke skladbě vládnoucího rodu v 10. a začátkem 11. století), w: Na prahu poznání českých dějin. Sborník prací k poctě  Jiřího Slámy, Praha 2006 (Studia mediaevalia Pragensia 7), s. 181-194.
[51] Thietmar, lib. IV, cap. 57, s. 222-223; zob. K. Jasiński, Rodowód, s. 64-65.
[52] Gall nazywał Czechów „najbardziej zawziętymi wrogami Polaków”, a Kosmas z kolei nie znosił Polaków (choć sam miał polskich przodków). Zob. J. Krzyżaniakowa, Wizerunek Czechów w polskich źródłach średniowiecznych, w: Polaków i Czechów wizerunek wzajemny (X-XVII w.), Wrocław-Warszawa 2004, s. 26-28, oraz A. Barciak, Obraz Polaka w średniowiecznej historiografii czeskiej, tamże, s. 46-48.
[53] P. Wiszewski, Domus Bolezlai, s. 575-576.
[54] Magistri Vincentii dicti Kadłubek Chronica Polonorum, lib. II, cap. 8, wyd. M. Plezia, Monumenta Poloniae Historica, series nova, t. XI, Kraków 1994, s. 37; tłumaczenie: Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek), Kronika polska, tłum. i wyd. B. Kürbis, Wrocław 1992, s. 49-50.
[55] Kronika polsko-śląska, Monumenta Poloniae Historica, t. III, s. 616 (zob. też niżej, przyp. 57); Kronika wielkopolska, cap. 10, wyd. B. Kürbis, Monumenta Poloniae Historica, series nova, t. VIII, Warszawa 1970, s. 16 (tłumaczenie: Kronika wielkopolska, tłum. K. Abgarowicz, wyd. B. Kürbis, Warszawa 1965, s. 70); Kronika Mierzwy, wyd. A. Bielowski, Monumenta Poloniae Historica, t. II, s. 188 (tu tylko krótki odsyłacz: „jak w końcu pojął Dobrawę i jak przez nią król i lud zostali nawróceni na wiarę, szukaj w rocznikach polskich”, pochodzący jednak może od kopisty).
[56] Kronika książąt polskich, wyd. Z. Węclewski, Monumenta Poloniae Historica, t. III, s. 437-438 (kronika powstała ok. 1385 r.); tak samo Rocznik poznański, Monumenta Poloniae Historica, series nova, t. VI, s. 129.
[57] Kronika polsko-śląska, s. 622; zob. T. Tyc, Legenda kościoła Panny Marii na Wyspie Tumskiej, przedruk w: Kronika Miasta Poznania 1990, nr 3/4 (Antologia), s. 19-26.
[58] Ioannis Dlugossii Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae, lib. I-II, Warszawa 1964, s. 175-178, 181, 189, 192; tłumaczenie: Jana Długosza Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa  Polskiego, ks. I-II, Warszawa 1961, s. 241-243, 245, 249, 251, 257-258, 260.
[59] J. Strzelczyk, Bolesław Chrobry, Poznań 1999, s. 15.

 


Komentarze