Refleksje o obrazie “Dziewica Orleańska” Jana Matejki

Czytelnia Kultura

Dziewica Orleańska Jana Matejki – największy przestrzennie i najważniejszy dla Mistrza obraz historyczny.

Matejko zaczął malować swój cykl, wielkich obrazów historycznych, by zrealizować pewien program ideowy – program bardziej z dziedziny „ducha”, aniżeli z dziedziny sztuki. Polski nie było wtedy na mapach świata. Polacy musieli udawać poddanych pruskich, carskich, cesarskich … poddanych innym, obcym … ludzi bez swojej Ojczyzny. Każdy inteligentny patriota szukał wtedy właściwego dla siebie sposobu walki o Polskę, o Polaków, o szansę odrodzenia się naszego Narodu. Nieudane powstania były świadectwem tego, że siły militarnej nie zbierzemy na tyle, by pokonać samodzielnie, choćby jednego z ciemiężców.

Najważniejszy jednak był „Duch”, była wola, było przekonanie, że przyjdzie czas, sprzyjająca okoliczność i trzeba być mądrym, i przygotowanym pod każdym względem.

O tym, jakie być powinno to przygotowanie duchowe i militarne, opowiadał obrazami Matejko. Chciał, by poprzez przypomnienie dawnych dziejów, nie upadać w zwątpienie, by zbroić się militarnie i gotować fizycznie, i ekonomicznie, by jednoczyć się w działaniu oraz by wierzyć, by wiedzieć, że istnieją też cuda! – że Bóg ingeruje w dzieje świata na swój sposób i nie wolno tej ingerencji przegapić …
Tak malował, tak mówił i sam – przybierając np. postać „Stańczyka” – dawał świadectwo możliwości wcielenia się, przemiany. Aby każdy Polak mógł rozszyfrować treści jego obrazów oraz treści znaków, które Polakom dawał w dziejach i na pewno da jeszcze – opatrzność Boża.
Matejko malując, nie poszukiwał analogii, nie mamił symbolami, nie tworzył swoistego języka dla twórczości własnej, lecz był doskonały malarsko poprzez działanie wprost … precyzyjny odtwórczo, pewny swej ręki – jak wybitny szermierz – wiedział i widział to, co malował i nie musiał zastępować prostoty wypowiedzi, jednoznaczności treści, pokrętną metaforą znaków malarskich.

U Matejki – „Człowiek” znaczy człowiek, „lęk” to lęk, a „Zwycięstwo” zawsze ma podniesione czoło i łopoczący na wietrze sztandar.
„Dziewica Orleańska” była najważniejsza, bo uosabiała boski cud … była znakiem opatrzności, a dla Polaków, miała być sygnałem do działania, do – w końcu – sprawienia cudu.
Obraz ten, miał odnowić wiarę, … „że cuda się zdarzają” i tak, jak w dziejach Francji, tak i w naszej historii znajdą się osoby, które Bóg namaści do przywrócenia siły w Narodzie … kolejny raz, jeszcze raz, ale już w nowym wymiarze i z sukcesem.
Obraz nie odniósł jednak spodziewanego efektu. Krytyka źle oceniła dzieło. Obraz miał być darem dla Francji, lecz żadna z organizacji polskich, nie podjęła idei.

Czytaj więcej

Obraz kupił Edward Aleksander Raczyński z Rogalina, by dzieło Mistrza, pełniło zadaną mu rolę, w Wielkopolsce. Zasadniczo w obrazie malarskim, możemy doszukać się trzech warstw, z których – każda na swój sposób – ma moc oddziaływania na oglądającego: – pierwszą, jest ta, która narzuca nam się wzrokowo i wprost – jest to warstwa świata przedstawionego; – kolejną jest ta, która skrywa się pod plastyczną formą, a oddziałuje na nas, wywołując różnego rodzaju emocje. Warstwa ta, wprawia nas – patrzących na obraz – w stan, dzięki któremu odczytujemy nowe sensy obserwowanego „świata przedstawionego”. Sensy te, nie są nam dane wprost, tylko odczytujemy je, poprzez przeżywane właśnie emocje, które wzbudziły kształty, barwy, ich rozmaite układy w przestrzeni oraz zrozumiałe przedstawienia sytuacji i treści intelektualnych; – w końcu – docieramy do warstwy wartości estetycznych, które ujawniają się poprzez specjalny rodzaj wzruszenia. Wzruszenie takie, ludzie przeżywają tylko w sytuacjach, w których mają jasno i wyraźnie do czynienia z wartościami najwyższej miary – z prawdą, dobrem lub pięknem. Jest to wzruszenie, które nie jest tożsame z emocjami, które powoduje świat przedstawiony na obrazie. Wzruszenie to, jest wynikiem refleksji, że „określony Ja, jako oglądający dzieło sztuki”, uczestniczę w czymś, co jest rzeczywiste i jednocześnie wyjątkowe. Przeżywając to „własne patrzenie na namalowany świat przestawiony”, w pełni artystycznego i intelektualnego wyrazu, odczuwam: fizycznie dreszcz, psychicznie satysfakcję oraz chęć (umiłowanie) dokonania w sobie doskonalącej przemiany, siebie i swojego życia, bo jestem w obliczu dobra, prawdy, piękna, – jako wartości nadrzędnych, a objawiających mi się, w trakcie serii przeżyć, podczas obserwacji dzieła. Poznawaniu dzieła, towarzyszą jeszcze przeżycia innej miary, jak podziw nad pięknem postaci, kształtów, barw, skomplikowaniem figur, odwzorowaniem osób itd. Jest to refleksja nad umiejętnościami twórcy, nad warsztatem, nad techniką artystyczną …  przeżycia te stają wyraźnie przed nami, jako wtórne, jako kolejne – niejako – w procesie bezpośredniego kontaktu z dziełem malarskim.   Matejko malując swoje, wielkie obrazy historyczne, chciał dodatkowo jakby ogarnąć nas przestrzenią, przytłoczyć gmatwaniną postaci, ich wielkością i wyrazistością. Chciał jak najbardziej odsunąć nas od refleksji nad formalną jakością malowidła, a skoncentrować na narzucających się treściach. Matejko zaprasza oglądającego do wnętrza obrazu, bo tam jest „duch”, tam są określone wartości. Chciał, by jego obrazy oddziaływały na wszystkich, nie tylko na tych, co są znawcami malarstwa. Rozumiał to i szanował Edward Aleksander Raczyński i kupił, krytykowany przez znawców, obraz do swojej kolekcji, budując równocześnie dla niego specjalną galerię. Miała to być świątynia Polskości, której „obrazem ołtarzowym” stała się „Dziewica Orleańska” w otoczeniu dzieł najważniejszych ówcześnie malarzy Polaków. My podjęliśmy się realizacji filmu, ponieważ Muzeum Narodowe w Poznaniu zdecydowało o konserwacji Tego obrazu. Dla sztuki, dla dzieła, dla wszystkich miłośników malarstwa, jest to zawsze wielkie wydarzenie. W toku prac konserwatorskich obraz odkrywany jest jakby od nowa. Zwykle w trakcie badań przygotowawczych, dowiadujemy się wielu szczegółów nieznanych wcześniej … skrytych często, nawet przez samym twórcą. Tak też było z „Dziewicą Orleańską”. „Gdyby Matejko wiedział to wszystko, co dziś wiemy o obrazie, na pewno namalowałby go inaczej …” – czy lepiej? na to, z pewnością, nie ma odpowiedzi.    Przewodnikami w tym świecie, w trakcie konserwacji, byli pracownicy Muzeum Narodowego oraz przede wszystkim, państwo Dybalscy – para konserwatorów, którzy by odnowić szatę malarską dzieła, musieli odtworzyć myśli, przeżycia, technikę i … stan ducha Matejki malującego To – Tak wielkie i nielicznym znane dzieło. Informacje o tym, co wiedział autor, a czego nawet nie mógł się domyślać, nie zawsze pomagały w odnajdywaniu rozwiązań różnych kwestii artystycznych, – bo przecież trzeba było dziś odrestaurować, „odmalować” obraz tak, jak zrobiłby to sam Matejko, gdyby dano mu taką możliwość. On nie wiedział, że po jakimś czasie obraz tak będzie wyglądał, … że pojawią się spękania, czasem uniemożliwiające rozpoznanie szczegółów … W czasie konserwacji pojawiało się często pytanie – naprawiać, czy utrwalać to, co czas dopowiedział. Momentami okazywało się, że wiele zmian spowodowanych było jednak złą konserwacją obrazu w latach wcześniejszych, niekiedy błędami w doborze materiałów, nawet przez samego twórcę. Były też konsekwencje przypadkowych zdarzeń, zupełnie niezwiązanych z dziełem czy jego historią. Wiele, więc zmian należało usunąć. Koniecznie zaś, starać się zostawić zamysł i zamiary artysty, z jego wiedzą, jego techniką, treścią i intencją … nawet z jego niedołężnościami, które przytrafiły się w okresie pracy. Wszystko to, konserwatorzy musieli zrobić tak, by poprawki były niezauważalne z miejsca predestynowanego do odbioru całości dzieła.   Długotrwała i precyzyjna była to praca – jednakże satysfakcjonująca i ciekawa. Efektem jest obraz odrestaurowany, zakonserwowany, „jak nowy???” czy tylko, by znów cieszyć oczy w Galerii Rogalińskiej? A może i dziś, trzeba by mu przypisać inne znaczenie, nowy wymiar oddziaływania? Co dziś, poprzez „Dziewicę Orleańską” powiedziałby do nas Jan Matejko? … niedyskutowany Mistrz i prawdziwy Polak. 

Galeria

Polecane artykuły

Renowacja grobu Józefa Wieniawskiego

Józef Wieniawski – polski kompozytor, nauczyciel, wirtuoz – mieszkał, a w 1912 roku zmarł w Brukseli i tam został pochowany. Brat wybitnego, XIX-wiecznego skrzypka — Henryka Wieniawskiego. Do dziś, na Cmentarzu Ixelles, znajduje się Jego nagrobek, który w 2016 roku został poddany renowacji, między innymi dzięki staraniom Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego w Poznaniu.

czytaj dalej

Skrzypce – harmonia doskonałości

Gdzie i kiedy pojawiły się skrzypce, pozostaje do dziś niewyjaśnioną zagadką. Najczęściej za ich ojczyznę uważa się Włochy, ale istnieje też teoria o polskim rodowodzie skrzypiec. Nie rozstrzygając, skąd pochodzą, możemy z całą pewnością powiedzieć, że nie powstały od razu. Ich powstanie było wynikiem długo trwającej ewolucji, a dziś odnajdujemy jedynie niektóre ogniwa tego procesu.

czytaj dalej

Skrzypce – instrument wielowymiarowy

Skrzypce - instrument wielowymiarowy Wielu znawców, z wielu dziedzin związanych z muzyką i nie tylko z nią, mówiło już, że skrzypce to specjalny, spośród innych, instrument muzyczny.Jest tak nie tylko dlatego, że mają one ton podobny do głosu człowieka. Mają też...

czytaj dalej

Sztuka skrzypcowa Karola Lipińskiego

Fascynującym zagadnieniem dla dzisiejszego wykonawcy jest próba odpowiedzi na nurtujące go pytanie: jak grali dawni mistrzowie? O ileż łatwiejsza jest ocena gry wirtuozów początku XX stulecia, którzy mogli swój kunszt muzyczny zarejestrować na wchodzących wówczas do użycia płytach woskowych.

czytaj dalej